Po pierwsze „Mr Brooks”.
Lubię się bać. Ale nie obrzydliwie od nadmiaru czerwonej farby albo przez dźwiękowca, który bawił się suwakami głośności. Lubię się bać gdy jest klimat dreszczowca i akcja co trzyma w napięciu i zaskakujące jej zwroty. A jeśli jeszcze do tego dodamy smakowitą muzykę i sporo zaskakująco dobrych zdjęć – mamy to, co lubię w kinie najbardziej.
Przyznam, że miałam mieszane uczucia idąc na ten film. Kevin Costner nieodmiennie kojarzy mi się z „Tańczącym z wilkami” i „Wodnym światem”, które jednakowoż pozostają daleko poza moim klimatem a Demi najbardziej podobała mi się jak dotąd na rurce w „Streaptease”, choć głównie wizualnie bo na temat fabuły wypowiadać się nie będę. A tu proszę. Demi wszak lekuchno drewniana, ale spokojnie można Jej to wybaczyć. Za to Costner zaskoczył mnie na każdej linii.
Świetny film. Polecam.
Po drugie „Simpsonowie”.
Zupełnie inny rodzaj kina, zupełnie inny klimat i oczekiwania. Film zabawny i momentami nawet błyskotliwy. Świetna satyra na gdzieniegdzie uwielbianych a gdzie indziej znienawidzonych ale zawsze i wszędzie nieco głupawych Amerykanów. Za odnośniki do polskich realiów ukłony – choć nie najniższe – do Miriam Aleksandrowicz. Wprawdzie brakowało mi oryginalnego brzmienia „spieprzaj dziadu”, bo w wersji kinowej mamy „spadaj” ale przyznaję, że śmiałam się raz za razem. Na pewno warto obejrzeć. Zwłaszcza gdy jest się fanem tej telewizyjnej kreskówki. Mnie na pewno miło było obejrzeć wreszcie coś co nie jest trójwymiarowe, komputerowo uczłowieczone i pełne efektów specjalnych, z których jeden prześciga drugi stopniem absolutnej niemożliwości.
Fajne familijne kino.
Choć w mojej opinii niezbyt zrozumiałe i interesujące dla najmłodszych.
fot. Kata
Widziałaś może „7 krasnoludków- historia prawdziwa”? Tam tez było spadaj dziadu;) ulubiony zwrot krasnala Młotka.
Ostatnio oglądałam z kuzynką Szklanką po łapkach 4. (tak, tak, oczywiście „Szklana pułapka 4” 😛 ) i także polecam, choć Willis specjalnie mi do gustu nie przypadł.
A filmy polecane przez Ciebie na pewno kiedyś obejrzę. Tak samo jak dzięki Tobie oglądałam „Zakochany bez pamięci” :))
pozdrawiam
PolubieniePolubienie
tu znów ja.
Czy tytuł pierwszego filmu nie jest czasem „Mr. Books”?
Właśnie przeszukuję filmweb. tu masz linka http://mr.brooks.filmweb.pl/ o tym filmie mowa?
PolubieniePolubienie
a ja nie mam jak pojsc do kina 😦 nawet na swojego ukochanego Shreka…
PolubieniePolubienie
No właśnie, ja też w sprawie korekty tytułu się odzywam. 🙂
Tytuł filmu to „Mr Brooks”.
Bardzo fajny film. :-]
PolubieniePolubienie
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=67212690
hm…
PolubieniePolubienie
pau, no właśnie hmmm…
PolubieniePolubienie
Miło znów Cię widzieć/czytać:)
PolubieniePolubienie
Polecam Upside Of Anger z K. Costnerem. Obecnie mój nr 1. A przy Simpsonach tez usmialem sie.
PolubieniePolubienie
no to na pewno nie ja i nie o mnie 😉
PolubieniePolubienie
witaj Bajeczko 🙂 dzięki za podpowiedzi kinowe, na pewno skorzystam. wracasz do nas z notkami i od razu cieplej mi się zrobiło gdzieś koło serduszka!
PolubieniePolubienie
To jest kino familijne ale nie polecasz dla dzieci, dobre..
PolubieniePolubienie