Na jednej z bardziej ruchliwych ulic w Warszawie trwa nieustający remont. Wszystko tam remontowali a czego jeszcze nie remontowali to aktualnie remontują. To nawierzchnia, to wierzchnia wierzchniość nawierzchni, to znów, wiercenie w świeżo wygładzonej bo ktoś zapomniał, że tak właściwie to tam jakaś rura chyba była i należało ją wymienić. Innym razem prawie znaleźli skarb ale prawie jak wiemy robi wielką różnicę, zatem okazało się, że nie prawie a z pewnością, nie skarb a maszynę i nie znaleźli a ktoś ukradł. Nie wiem po co komu ubijarka do żwiru ale ok, niech ma. Może chce sobie rabatki wyobdrębnić w ogrodzie.
Obecnie zajęli się chodnikiem.
Ci tajemniczy Oni.
Wejścia na trotuar dzielnie strzeże solidnej maści ogrodzenie i żółta tabliczka, na której czarnym wytłuszczonym drukiem stoi:
PRZEJŚCIE DRUGĄ STRONĄ ULICY
Niby wszystko fajnie.
Z tym, że po drugiej stronie ulicy znajdują się całkiem wyraźnie widoczne i mocno eksploatowane z dawien dawna tory tramwajowe.
To chyba część kampanii społecznej pod tytułem: lotem bliżej.
Najlepiej koszącym 😉
i u mnie jedną z głównych ulic remontują
i u mnie to oni, to sa naprawdę TAJEMNICZY ONI
bo
idę do roboty na szóstą – nikogo nie ma
idę na ósmą – nikgo nie ma
jadę na dziesiąta – nikogo nie ma
idę na czternastą – nikogo nie widzę
wracam o szesnastej – nikogo nie ma
wracam o dwudziestej drugiej – toże nichuja!
ale KTOŚ robi, bo ślimaczo, ale praca posuwa się naprzód
i tak od dwóch lat
miooodzio, nie?
PolubieniePolubienie
ONI już dobrze wiedzą jak sobie robote ustawić, żeby:
a/ Nie daj Boże nie zakończyc w sezonie (jakoś przezimować trzeba).
b/ Za wszelką cenę nie zrobić tak, żeby było mało kłopotliwe – bo nikt by nie zauważył i byłyby głupie pytania „a dlaczego nic się nie robi ?”
– tak jest dobrze – 2 lata rozkopane – widać robote (nic to, że rozgrzebaną) – ludzie przywykną – a potem w skrajnych przypadkach wystarczy zafugować nowym piachem i będzie miodzio 😉
No i przede wszystkim:
c/ Żeby nie za dobrze. Żeby trzeba było poprawiać, nie dalej jak za 2 lata. Żeby zajęcie miały nasze bezrobotne dzieci i dzieci ich dzieci…
A to Polska właśnie. Tak trzymać panowie majstry…
PolubieniePolubienie
Bajko, jak przeczytałam poprzednią notkę, to aż mi się oczka spociły. Jak w tytule;) pozdrawiam serdecznie
PolubieniePolubienie
ja mam to samo co Arina z poprzedniego komentarza 😀
PolubieniePolubienie
znam Hajnowke, moja rodzina tam mieszka, ja teraz daleko nmiestety, wspaniala atmosfera i wspaniale ujelas ta sytuacj awszyscy zyja razem i jest tak j ak byc powinno pozdrawiam
PolubieniePolubienie