Leżak twój wróg, leżak twój przyjaciel

Leżakowanie powinno być obowiązkowe. Tacy na przykład mądrzy Japończycy wprowadzili codzienne leżakowanie przez godzinę w pracy. Co prawda mnie to spokojnie możnaby położyć na pięć godzin i spokojnie dałabym radę, ale nie bądźmy zachłanni. Wzięłabym co dają i byłabym szczęśliwa jak świnia w obierkach. Zwłaszcza dziś, po nocy z Nowym Zębem. Nowy Ząb ma numer dziewięć, należy do Lokatora i koniecznie trzeba było go obgadać o trzeciej.

Co do trzeciej to nigdy nie wiem czy ona jest jeszcze w nocy czy już nad ranem. No bo druga to w nocy jest a nad ranem to czwarta. Wobec tego co z tą trzecią i dlaczego nikt o niej nie pisze wierszy i piosenek? Literaturoznawcy też milczą w temacie trzeciej jak zaklęci. A przecież to bardzo fajna godzina jest. Występuje w większości podrzędnych horrorów a ostatnio nawet sam Pan AntyBond przyznał w wywiadzie dla Cosmo albo innego Glamura, że właśnie wczoraj się o trzeciej obudził i nie mógł zasnąć. No halo. To on się obudził a ja nawet nie wiem jak dookreslić tę godzinę. Normalnie odczuwam dysonans, dyskomfort i dysproporcję w stosunku do mojej niewiedzy na ten temat. Jak tak dalej pójdzie to założę Związek Jednego Anonimowego Zegarmistrza z Drugim i pójdę z pikietą pod sejm. Teraz wszyscy tak robią.

A wracając do leżakowania…

W zamierzchłych czasach przedszkolnych, gdy byłam jeszcze mała i miałam dwa chude warkoczyki w charakterze włosów, dwie pokancerowane i obficie znaczone gencjaną patyki w charakterze rąk i dwa rachityczne odnóża w żółtych rajtkach w charakterze nóg, nienawidziłam leżakowania szczerze i z właściwym dramatyzmem. Dramatyzm polegał na bunkrowaniu się pod stołem i zapieraniu pazurami w czasie ustalonego wypoczynku. Jestem pewna, że na wykładzinie pozostawały dziesięciopalczaste ślady. Trzeba mnie było w przenośni i dosłownie odrywać od tego stołu i w akompaniamencie beku odnosić na szary, pleciony leżak, gdzie mogłam się oddać narodowej żałobie. Wszak tyle jeszcze było lalek do zdekapitowania, tyle resoraków do przeprowadzenia wyścigów i tyle sznurówek do związania chęcią sprawienia psikusa. Leżak pachniał przedszkolną pościelą i przypalonym mlekiem a ja śledziłam trajektorie lotu wszystkich much w okolicy, byleby tylko nie zasnąć. Koniec końców gdy przychodziła pora wstawania, zawsze chciało mi się spać od tego owadziego oczopląsu, ale dzielnie tłumiłam przeciągłe ziewy. Nie mogłam przecież dać po sobie nic poznać. Ja, wielka opozycjonistka leżakowania.

Z biegiem lat doszłam do wniosku, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Bo zmieniło mi się prawie wszystko. Poza tym, że nadal jestem płci żeńskiej i nadal nie znoszę różowego.

Obecnie uważam leżakowanie za pomysł tyleż fantastyczny co pomocny. I to wszystkim. Zarówno władnym jak podwładnym. Mądrzy Japończycy wprowadzili leżakowanie i od razu wzrosła im wydajność pracy. Co prawda na ile znam rodaków, to mogę obstawiać w ciemno, że u nas to co najwyżej wzrosłoby co poniektórym ciśnienie, gdyby ich położono obok jakiegoś przystojnego sąsiada albo ponętnej sąsiadki. Za to gdyby jako nową dyscyplinę olimpijską wprowadzono obniżanie wydajności, z każdej wracalibyśmy ze złotymi medalami na kilogramy. Ale ponieważ dobra atmosfera w pracy jest połową sukcesu a zadowolony pracownik to drugie pół, to w dość dowolnym wnioskowaniu postuluję o leżaczek całodzienny w doborowym sąsiedzko towarzystwie Bradleja Pe i drinka z palemką. Firma eksplodowałaby od nadmiaru sukcesu. Tylko jeszcze nie wiem jak do tego przekonać szefa.

Może na początek delikatna sugestia? Na przykład zdjęcie w ramce na biurku z podpisem KOCHAM MOJĄ PODUSZKĘ…


14 uwag do wpisu “Leżak twój wróg, leżak twój przyjaciel

  1. stwierdzam, że te kody, coto je musimy wpisywać dupne są. Dzisiaj miałam bhhhl. Bzdura.

    Opcja z leżakowaniem przydałaby się nie tylko w zakładach pracy, ale też w liceach. A już na pewno w moim, gdzie narazie tę szczytną funkcję spełniają takie przedmioty jak WOK, filozofia przyrody i antropologia. Wszystkie nudne jak marzenie.

    Polubienie

  2. poduszką?… żartujesz chyba
    lepiej zrób zdjęcie swojej najseksowniejszej koszulki – a jeśli jeszcze takiej nie masz, to się w nią zaopatrz. Postaw to w wielkiej ramie – MOJA UKOCHANA KOSZULKA NOCNA. szef byłby głupi albo inaczej lubujący, gdyby się nie zgodził;)

    Polubienie

  3. Nie na dzisiejszy post komentarz, ale nie wiem – jak jest z „segregowaniem” i czy byś go dostrzegła. A tyczy się podkradania z lodówki etc. Laxigen – mało wydajny, a dodany w ilościach niezbędnych dla oprzytomnienia kradzieja – zmienia smak.
    N lat temu wstecz, w jednym z Instytutów AE – regularnie „sublimował” cukier z szafki, gdzie to towarzystwo trzymało swoje frukta do picia…
    Wystarczyło dodać do cukru „eci peci” fenoloftaleiny (dla mało kumatych: wskaźnik chemiczny). Na drugi dzień – i przez następne parę dni nieobecny był szef zakładu, powszechnie lubiany DOCENT. Z powodu niewyjaśnionej, „nicującej” biegunki. Błyskawiczne sledztwo wykazało, że Bogu ducha był tylko winien. To laborant sprzeniewierzył otrzymaną gotówkę na zakup cukru (w czasach to było 10.5o/kg), postanawiając uszczuplać zasoby innych…
    Podobnie załatwił studentów w laboratorium chemii AGH ówczesny laborat, p.Piotruś…tyle że lojalnie ostrzegł iż alkohol do ćwiczeń został skazony. W 10 minucie ćwiczeń, wszystkie WC w pawilonie głównym były „obsadzone” w pełnym tego słowa znaczeniu aktualnie ćwiczącymi. „Przekiblowali” tam przez czas równoważny mniej więcej trzykrotnym cwiczeniom, majacym trwać 180 minut… opornych eksmitowali nocni stróże zamykający na noc budynek główny AGH…
    Brutalny – ale może jest to sposób. Sprawcę poznasz mniej więcej w 10 minut po zażyciu „ubytku lodówkowego”; nie ma się co litować nad takim typasem. Tylko pogadaj wcześniej z jakimś chemikiem – co by nie przesadzić, a spowodowac jedynie „skutki sygnalne”, np. 1 – 2 dniowe…. Nad wyraz skutecznie oducza toto nawyków „turkucia podjadka”…

    Polubienie

  4. A u mnie we firmie jest opcja leżakowania… dla kobiet w ciąży. Jest specjalny pokój z 2 łóżkami, a obecnie w ciąży jest 5 pań. i one tam ida i leżą. I te, co karmią dziecko tez moga iść i poleżeć. I jak ktoś umiera na migrenę, to też dadzą kluczyk i przekimać pół godzinki można. Serio serio.

    Polubienie

  5. Co sądzę o leżakowaniu w przedszkolu, to wiesz.
    A trzecia jest wg mnie zdecydowanie w nocy.
    Nikt o niej nie pisze, bo wszyscy śpią, względnie dopiero się budzą.
    Cierpiąc swego czasu na bezsenność przeprowadzałam obserwacje ruchu ulicznego i powiem Ci, że między 2, a 3 jest najciszej.
    Do 2 jeszcze ostatnie niedobitki się snują, wracają do domów etc.
    Po 3 zaczyna się pomalutku wykluwać przedranny ruch.
    Ale sam czas między 2 a 3 to totalna noc.

    Polubienie

  6. Myślę, że jest dość prosta przyczyna, czy uznać leżak wrogiem czy przyjacielem. Chodzi o obowiązkowość i konieczność. Gdyby faktycznie w pracy KAZANO leżakować, to kto wie? Może co niektórych pracowników trzeba by wywlekać spod stołu?:-)

    Polubienie

  7. Ale świetny pomysł, leżakowanie w pracy. Zasypiałabym wtedy na pare godzin, a póżniej chodziła przymulona do końca dnia 🙂

    A 3 w nocy jest dla mnie zdecydowanie godziną nocną i moją trzecią godziną snu.

    Lubię Ciebie czytać 🙂

    Polubienie

Dodaj komentarz