Pójść do fryzjera. Muszę w trybie pilnym, bo jakoś tak zarosłam niekontrolowanie i sobie hery spodniami przycinam. Tak, tak – to wcale nie jest śmieszne, zwłaszcza, że kota mam coraz cięższego a moje włosy gdy śpię to wspaniałe legowisko. Zbieram się do tego jakbym chciała i nie mogła już od jakiegoś czasu ale w końcu się zbiorę i pójdę. Jeszcze nie wiem jak się zmienię tym razem – czy zetnę chwasty całkiem czy tylko troszkę – ale zmienię się na pewno. Na głowie miałam juz wszystko co tylko w kwestii upierzenia mieć można – były dready, krótkie ala jeżopunk, pośrednie, długie, potem znowu krótkie na 2-3 cm, i znowu długie, malowane na niebiesko plakatówką, zaplatane w setki mikrowarkoczyków, z wplecionymi kolorowymi nićmi i okręcane w pęczki za pomocą muliny. Jednym słowem – sajgon. Nie były tylko nigdy farbowane ani trwale ondulowane, bo do tego typu form fryzjerskiej rozrywki jakoś nie mam przekonania. Nie widzę się jakoś w burzy rudych loczków i sądzę, że przypominałabym raczej terriera lub cocker-spaniela niż osobnika ludzkiego płci żeńskiej. Są proste jak druty w kolorze blond i niech tak zostanie. Zresztą barwa i tak sama mi sie zmienia co parę miesięcy – po lecie są bardzo jasne z prawie białymi od słońca kosmykami, po zimie zaś – bardziej popielate. Natura to w sumie nieźle wszystko wymyśliła sama więc jej pomagać nie będę. Ale i tak pójść do salonu fryzjerskiego muszę. Ostatnio jak byłam, to pewnien pan – mistrzem grzebienia i nożyczek się po ścianach tytułujący – namawiał mnie usilnie na bardzo krótkie cięcie a to dlatego, że chciał zrobić peruczki. O nie! Żadna obca lafirynda nie będzie sobie moich kudłów nosić. A jak sie wkurzę to poradzę sobie sama… trymerem w łazience 😉
zadna obca lafirynda…hehe, Bike, takie slowa w Twoich ustach nabieraja szczegolnego wdzieku;-))
PolubieniePolubienie
heh – Just bo ja to w ogóle wdzięczna jezdem ;))
PolubieniePolubienie
tak jest !!!!
Zadna obca lafirynda nie będzie chodzić w znanym mi bajkowym uwłosieniu. Jeszcze jakieś obce baby zacznę zaczepiać na ulicy…..
PolubieniePolubienie
Chyba, że będzie je nosić na nogach…nie ma co „urocza” wizja;)))
PolubieniePolubienie
Może przestań kota karmić, to jeszcze trochę wytrzymasz. Nie bedzie takiego gwałtu, będziesz miała czas wybrać fryzjera. 🙂
PolubieniePolubienie
fryzjera na gwałt to ma mam już niejednego chętnego ;))
PolubieniePolubienie
miło Cię widzieć Iv. :))
PolubieniePolubienie
Jako, że nosiłam się z podobnym zamiarem (dot. włosów)…postanowiłam się zintegrować…hih a co taka będę;)) :DDD
PolubieniePolubienie
a integruj sie do woli – radzieckie termosy mają to do siebie, że są bardzo pojemne ;))
PolubieniePolubienie
a tak w ogole bike, to ty jak ten pies ogrodnika, sama nie chcesz i komu nie dasz;-) Bo mi by sie przydaly twoje wlosy; moje prywatne rosnac nie chca, wygladaja jakby je azor wyryzl-niesprawiedliwa ta natura.. Pomysl o tem, obiecuje, ze bedem nosic z godnosciom;-))
PolubieniePolubienie
z tymi radykalnymi – mniej lub bardziej – zmianami na łepetynie to jest tak, że… fajnie o nich marzyć przez trzy dni z rzędu, umówić się na wizytę do fryzjera, po czym pomyslec: a właściwie po kiego czorta?!
… i tak co jakiś czas;)
PolubieniePolubienie
JesooMario tylko nie rób sobie kuku jak Demi w „J.I. Jane”
:-)))))
PolubieniePolubienie
no cos ty, malgos, na zime? taki kapital, jak ma bike pod wlosami, to trzeba szczelnie otulac 🙂
PolubieniePolubienie
Bajka znam bardzo dobry zakład fryzjerski. Sama nie chodzę, bo wiesz… a w ostateczności, jeśli najdzie Cię ochota możesz ostrzyc się u mnie. Na razie tylko jedna osoba była niezadowolona, a przez moje ręce wiele włosów się przewinęło. 🙂
PolubieniePolubienie
taak jestem jak pies ogrodnika i dobrze mi z tym a kuku ala Moore to mialam kilka lat temu – na razie starczy 😉
PolubieniePolubienie
Bajka, Ty lepiej zajrzyj do mojego bloga, hyhyhyhy
:DDDDD
PolubieniePolubienie
bylam tam przed Tobą mała – Ty komenty czytaj czasem ;))
PolubieniePolubienie
a na linku tez Cie mam 😉
PolubieniePolubienie