Nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego wychodzi jutro książka pod tytułem „OBRAZ MĘŻCZYZNY W POLSKICH MEDIACH. PRAWDA – FAŁSZ – STEREOTYP”. Nareszcie książka o mężczyznach pisana przez mężczyznę – Krzysztofa Arcimowicza. Pozycja ta jest kolejną z serii „Płeć i rodzaj”. Będzie kosztować 33 złote. Kupię i przeczytam.
ps. i niech mi się teraz Anzv przyczepić spróbuje tylko 😉
Miłego wieczoru
Nastepną w kolejności pozycją wydaną przez to wydawnictwo będzie :
„Orgazm kobiecy- prawda czy fikcja ?”
z cyklu: jestem facetem i już przestałem się tego wstydzić.
🙂
PolubieniePolubienie
kupuję ;)))
PolubieniePolubienie
AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!
Przepraszam, ale musiałem sobie krzyknąć i ponieważ Cię lubię, krzyknąłem u Ciebie. 😉
PolubieniePolubienie
w mediach – phi – ja bym wolala w czym innym 😛
PolubieniePolubienie
ja już sama nie wiem czy książki takie, czy rozmowy na temat mężczyzn mają jeszcze jakikolwiek sens…
bo czy ktoś zrozumie faceta?
PolubieniePolubienie
to samo jest z kobieta swoja droga a ksiazki beda bo ksiegarnie czyms sie musza zapelniac ;)))
PolubieniePolubienie
Inny facet. 🙂
PolubieniePolubienie
Czy Chi pisze bloga? Któren to?
PolubieniePolubienie
no, wlasnie? pisze? a jak pisze, to ktory to??? stawiam na aim, ale pewna nie jestem…
PolubieniePolubienie
no ja wlasnie tez pewna nie jestem 😉
PolubieniePolubienie
Książki mniamik, nic tylko pochłaniać. Jeju jak jestem padadnięta, nie mylic z padnięta. A jakby się ktoś pytał, to faceci są OK.
PolubieniePolubienie
Z tym pierwszeństwem Arcimowicza to niekoniecznie. Teoretycznie pierwszy w Polsce był Eichelberger, ale jego nie liczę, bo to najemna tuba feminizmu. Arcimowicza przeczytam, ciekaw jestem bardzo tej książki. Sądząc po tytule wygląda to na coś z linii „Spreading Misandy …” Nathansona i Young (kiedy po polsku???). Jeżeli tak, to są tylko dwie opcje: albo wywalisz tę książkę do kosza uznawszy ją za tendencyjny maskulistyczny stek bzdur, albo otworzą ci się oczy.
PolubieniePolubienie
Właśnie zamówiłem.
PolubieniePolubienie
Hmmm… nie, to chyba nie jest za bardzo z linii Nathanson/Young. Przeczytałem spis treści. W rozdziale siódmym liczę na niezłe rodzynki femagogii at its best. Będzie więcej do podetknięcia pod nos tym, którzy twierdzą, że feminizm jakoby wcale nie jest antymęski. Co do reszty książki – się zobaczy…
PolubieniePolubienie
Twoje opcje sa dla mnie nie do przyjecia – po pierwsze nie zwykalm wyrzucac ksiazek, interesuje mnie zbyt wiele rzeczy i cenie sobie literature a jesli cos uwazam za kiepskie to nawet tego nie kupuje; po drugie oczy mam otwarte szeroko i tolerancyjnie, nie uznaje wyzszosci ktorejkolwiek z plci i rozumiem bardzo wiele, wiecej niz jestes sobie z stanie wyobrazic – w przeciwienstwie do Ciebie nie zamykam sie w szczelnej skorupie swoich sztywnych ram wyobrazeniowych o rzeczywistosci – rozumiem ze masz takie zdanie ok ale mnie w to nie mieszaj bo nie znasz mnie i nie masz prawa obrazac mnie twierdzac ze dopiero „otworza mi sie oczy”, gdybym byla tak zamknieta na mezczyzn i ich sprawy jak sugerujesz, nie tworzylabym zwiazku ktory tworze i nie mialabym tylu przyjaciol meskiego rodzaju wiec z calym szacunkiem ale na moj temat „gowno” wiesz!
PolubieniePolubienie
Tworzysz związek z mężczyzną, któremu udała się rzadka sztuczka – uczynić się takim, by warto było tworzyć z nim związek. Analogicznie z Twoimi przyjaciółmi. To są ci, którzy się zakwalifikowali – grono z definicji przesiane. To, co uważasz za „ich sprawy”, niekoniecznie równa się całokształtowi męskich spraw. Mała dygresja: jedną z tych spraw jest właśnie to, że facetowi coraz ciężej się „zakwalifikować”, że to zaczyna wymagać bycia cyrkowcem.
Na pewno też do Twojego grona nie zaliczają się faceci reagujący alergicznie na men jokes. Takich nie uznałabyś za „swoich”, są oni dla Ciebie poza marginesem istotności, masz na nich ksenoetykietkę – zakompleksieni frustraci. Nawet się nie zastanawiasz, czy oni przypadkiem też nie mają jakichś swoich spraw. Dlatego nie dotrze do Ciebie, że rozpełzający się po kulturze antymęski klimacik właśnie JEST taką SPRAWĄ bardzo konkretnie dotyczącą bardzo wielu mężczyzn. Albo właśnie dotrze, bo nie powie Ci o tym nieistotny Anzv, tylko utytułowany Arcimowicz. Jeśli uwierzysz Arcimowiczowi, to będzie to właśnie otwarcie oczu i nie obrażaj się, że tak to to nazywam; otwarcie oczu nie tylko na SPRAWĘ, ale też na konsekwencje jej istotności – takie mianowicie, że być może trzeba czasem na coś uważać, czasem o czymś pamiętać, czasem się przed czymś powstrzymać i nie przyczyniać się niechcący.
PolubieniePolubienie
musze Cię zmartwić – ja już od pewnego czasu wiem to wszystko, więc nic nie musi do mnie docierać i druga sprawa – są w moim towarzystwie osoby reagujące właśnie w taki sposób co nie przeszkadza mi w znajomości z nimi – po prostu Ty jesteś ZBYT przewrażliwiony i wyciągasz wnioski choć mnie NIE ZNASZ…
przyjmij choć raz do swej mądrej główki, że może byc inaczej niż myslisz
koniec pieśni
PolubieniePolubienie
a NA PEWNO to Chopin umarł 😉
PolubieniePolubienie
Skąd pomysł, że mnie tym zmartwisz?
Nie jestem ZBYT przewrażliwiony, jestem po prostu kimś, komu DOSTATECZNIE wiele elementów ułożyło się w pewien obraz. Jeśli Alti nie myli się pisząc, że nastąpił przełom w pracach nad wyeliminowaniem mężczyzn z rozmnażania ludzi, to dochodzi jeszcze jeden element. „Gdybym ja była słoneczkiem na niebie, nie świeciłabym jak tylko dla ciebie” – rzeczywiście, ta pieśń ś.p. Chopina może się niedługo (w skali cywilizacyjnej) skończyć.
PolubieniePolubienie
obraz obrazem ale nie możesz twierdzić ze znasz mnie bo to nie prawda, oraz zapewniać że „na pewno” zrobię/zrozumiem to czy to. Naucz się wreszcie ze to tylko Twoj odbior tego co chce tu napisac a nie calej mojeje osoby. I powtarzam – tak malo mnie znasz a tak bardzo sie na temat mojej wiedzy badz niewiedzy wymadrzasz ze to juz nie jest nawet dziwne tylko smieszne. Moze Ci sie tak wydawac – do tego masz prawo ale nie do tego by pisac „jestes taka”.
pa
PolubieniePolubienie