Ołrajt

Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jestem spokojna i wyluzowana. Życie jest piękne, słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, kawa czeka na mnie w moim kubeczku z żółwiem… i wszystko byłoby ołrajt gdyby nie to, że wczoraj na dobranoc nie wiedzieć czemu powyciągałam z glanów sznurówki (zaowocowało to dzisiejszym spóźnieniem na autobus ale motywu tego niecnego czynu nie znam – zmęczenie swoje robi) a dzis rano umyłam zęby kremem do rąk – cytrynowy – mniam (bleee). Na szczęście ostatni wysiłek mojego śpiącego umysłu spowodował, że fryzura poranna ala piorun dupnął w rabarbar nie została ujarzmiona balsamem do ciała i w porę się zorientowawszy sięgnęłam po właściwą w kwestii przeznaczenia piankę. Czwartkowy „Park” i notoryczne sypianie po 3-4 godziny w przelocie kiedyś mnie wykończy, a żeby było śmieszniej dziś jeszcze czeka mnie noc psychodeliczna na enemefie. Tak mi dobrze, że dobrze mi tak…

Słit drims… hrrr…

7 uwag do wpisu “Ołrajt

  1. Aniu, jakby to powiedzieć… widziałaś AMELIĘ?? Może po prostu podpadłaś sąsiadowi, a może za dużo muzyki, dymu i ruchu w połączeniu z alkoholem źle na Ciebie działa. Nie wiem czy to dobre słowa źle, chyba lepsze by było niekorzystnie na Twoje ranne wstawanie.
    Jako jeszcze w miare młoda kobieta powiem tak: Na emeryturze to się będzie kobieto działo!!

    Polubienie

  2. Toż ja wiem, że nie palisz, ale że nie pijesz to jam nie widziała.
    A z rzeczy na p. to BIKO jak Ci moge odpowiedzieć. Przede wszystkim, co widać na blogu PISZE!!

    Polubienie

  3. hehehehe…sie obsmialam:-)
    ja pije, pale, permenetnie niedosypiam [tez na p;-)], a jak patrze na moja mamunie, to wiem, ze faktycznie…dopiero na emeryturze bedzie CZAD;-))

    Polubienie

Dodaj komentarz