Odchudzam się… do towarzystwa. Koleżanka w trybie pilnym bo dwutygodniowym chce zrobić z siebie wieszak version anorexia nervosa a ja… cóż, wiem, że nie muszę, ale chcę. Jestem ciekawa jak to jest z tym odchudzaniem, które zawsze jest modne i wprostproporcjonalne do wzrostu temperatury otoczenia razem ze spadkiem masy ubraniowej na 1 metr sześcienny człowieka. A poza tym razem zawsze raźniej, zatem stosuję dietę ŻMIZ czyli Żryj Mało i Zdrowo. To będzie bardzo interesujący eksperyment, ponieważ zdaniem Mamuta mam podniebienie jak francuski piesek – większości strawy nie jadam, bo nie lubię a jak coś lubię, to można postawić na to dom z ogrodem i werandą, że jest to w najwyższym stopniu niezdrowe i ciężkostrawne. Niestety w tym podłym życiu tak to juz jest, że to co najlepsze jest albo mocno niezdrowe albo mocno niemoralne albo jedno i drugie jednocześnie. Dietę czas zacząć. Mięsa czerwonego nie jadam wcale, białe też raczej nieczęsto i to juz od dawna. Ograniczyłam moją ulubioną coca-colę do niezbędnego odrdzewiającego minimum. Za to piję dużo soków, bo na wodę mineralną (gazowaną czy nie jeden czort) mam odruch wymiotny. Owoce i warzywa rulez, czyli bawię się w zająca z marchewka w zębach i zaprzyjaźniam z jabłkami. Zamiast pyszniutkich chrupiących bułeczek pieczywo chrupkie – też dobre ale zastanawiam się jak długo wytrzymam na tych trocinach. Jednego jestem tylko pewna – nie rzucę pizzy zwłaszcza z ulicy Barskiej – to po prostu zabiłoby mnie. Mój krwioobieg jest zsynchronizowany z dobowym rytmem pizzerii i muszę tam ładować moje akumulatory – w przeciwnym razie zginę a moje ciało obróci się w pył i proch (tej wersji będę sie trzymać). Za to jem znacznie mniej, obraz KFC poszedł sobie w dal siną i mroczną a słodycze kurzą się na sklepowych półkach wołając do mnie tęsknie i wabiąc karmelową polewą. Zegnajcie lody z MacSracza witaj owsianko… Brrr – pomyślałam w pierwszym momencie. W związku z owsianką mam cały zestaw wspomnień szpinakopodobnych czyli strasznych i obrzydliwych. Jako dziecię małe byłam bowiem niecnie zmuszana do jedzenia tego dziadostwa, podczas gdy jak każdy pulchny berbeć wolałam kawał kiełbachy i kiszonego ogóra oraz całe tony musztarcy i papryki w occie. Miałam ogólnie mówiąc ostre i kwaśne preferencje smakowe i byle czym sobie buziuchny nie zaprzątałam. Ale trzeba było jeść to świństwo, które po kilku pierwszych łykach (co już było trudne, bo łyżka stojąca na sztorc z jasnoburej brei nie pomagała w zręcznym manipulowaniu w kierunku otworu gębowego) stawało kołkiem w przełyku i rosło jak napęczniały makaron sojowy. Po kilku nieudolnych próbach jasno, wyraźnie i dobitnie (dobitniej nie dałby rady nawet Boing 737) odmówiłam przyjmowania owsianki i przerzuciłam się z ulgą na kanapki. Teraz jednak musiałam na nowo przekonać się do owsianki bo smaczna, zdrowa, niskokaloryczna tudzież inne zupełnie zbędne pierdoły. Wybrałam taką jednorazową w torebce w stylu „zalej i wylej” – mniejszy ból – zamknę oczy, zatkam nos i połknę jak indyk tuczony na święta. O dziwo jednak to coś okazało się całkiem smaczne – trafiłam na owsiankę w truskawkami – a po ostudzeniu przypomina hotelowy deser. Nie jest źle – dam radę. Jak widac tylko krowa nie zmienia poglądów i gustów kulinarnych a jeśli jakies inny zwierz tak robi też, to ja o nim nie słyszałam. A teraz wracam do pracy i diety. Będziemy piękne i chude jak patyczaki. A co 😉 Tylko sama jestem ciekawa kiedy mi przejdzie – do nastepnej pizzy? 😉
Marchewunia! MNIAM!!! DELICJE!!!
Ps. tylko jak mnie na cos nie wskazanego wyciagniesz to DOSTANIESZ!!!!!! ;))))
:*
PolubieniePolubienie
czyli zegajcie kurczaki i szynunio a witaj szyszuniu 😉
PolubieniePolubienie
Tak tak!!! i frytunie tez!!!!!! 😉
PolubieniePolubienie
buaaaaha!!!
polecam Owsiankę z orzechami mniamik!!!
i polecam zupę kapuścianą pychota!!
a co do diety to stuknij ty się w lustra, raz a porządnie!!
POWODZENIA!
PolubieniePolubienie
zapomniałam powiedzieć,że wpraszam się na spagetti!!
PolubieniePolubienie
powiem jedno: SWIAT SIE KONCZY!!! (bo na psy to juz zszedl dawno)
😛
PolubieniePolubienie
a kiedy chcesz przyjechac?
PolubieniePolubienie
Biko czy to było do mnie??? he he
może dziś wieczorem 😉
PolubieniePolubienie
Baśka to byłam ja ech Ty ;))
kiedy na to spaghetii przyjezdzasz? masz wybor od czwartku bo tak wrama diety umowilam sie ze Skowim na jutro na pizze ;))
PolubieniePolubienie
mialo byc w ramach of course
PolubieniePolubienie
mam problemy z czytaniem, w ciągu ostatnich dni przeczytałam chyba z 400 stron, więc się nie dziw!! Ale pomyśl, co pomyśli biedny Biko, jak to przeczyta he he he. Mogę się dołączyć do pizzy?? Tylko o 18.30 mam zajęcia z Callanem, więc … a poza tym ja tez jestem na diecie, cholera czy nie byłoby lepiej jakbyśmy nic nie jedli!!!
Ile kasy byśmy oszczędzili i czasu!! Bo zobacz jedzienie dla 3 osób miesięcznie wychodzi przeciętnie z luzem 800 zł a jeszcze papier toaletowy!!! A ile czasu spędzasz przy garach gotując a potem jeszcze zmywając + cena gazu i wody z płynem i gąbką!!
PolubieniePolubienie
bedziemy na Barskiej ja + Skowi – jak masz ochotę to zapraszam 😉
PolubieniePolubienie
Ja chciałem zauważyć, że chłop nie pies i na kościach spać nie lubi. To tak w temacie odchudzania.
Oj, chyba w trosce o dobre samopoczucie zadbam o to, coby Ania czasem głodna z Barskiej nie wyszła 😀
PolubieniePolubienie
Uch, dwuznacznie wyszło ;))) Otóż uprzedzając szpilkowate komentarze informuję, iż niekoniecznie swoje dobre samopoczucie miałem na myśli 😀
PolubieniePolubienie
Śniadanie – 12 kalorii
Obiad – 25 kalorii
Kolacja – szklanka wody
Spotkanie z Zenkiem – ach, co za szaleństwo – 120 kalorii
PolubieniePolubienie
to marnie jak tylko 120 ;)))
PolubieniePolubienie
to jakaś zbiorowa epidemia, która dotknęła również mnie
🙂
PolubieniePolubienie